Granica między okazjonalnym sięganiem po substancje psychoaktywne a rozwijającym się uzależnieniem nie zawsze jest łatwa do zauważenia. Tym bardziej że problem rzadko zaczyna się od przekonania: „nie potrafię już bez tego funkcjonować”. Częściej pojawiają się drobne zmiany – częstsze używanie, coraz większe dawki, zaniedbywanie obowiązków czy szukanie okazji do sięgnięcia po narkotyk. Z czasem substancja zaczyna zajmować coraz ważniejsze miejsce w codziennym życiu.
Właśnie dlatego warto patrzeć nie tylko na to, jak często ktoś bierze narkotyki, ale przede wszystkim na konsekwencje i stopień kontroli nad własnym zachowaniem.
Nie tylko częstotliwość ma znaczenie
Osoba mająca problem z narkotykami może przez długi czas przekonywać siebie i otoczenie, że sytuacja jest pod kontrolą. „Biorę tylko w weekend”, „przecież normalnie pracuję”, „inni robią to częściej” – takie argumenty pozwalają odsunąć moment konfrontacji z problemem.
Sama częstotliwość rzeczywiście nie mówi wszystkiego. Znacznie ważniejsze jest to, czy używanie substancji zaczyna wpływać na pracę, naukę, relacje, finanse, zdrowie albo sposób spędzania czasu. Niepokojącym sygnałem jest również sytuacja, w której wcześniejsze postanowienia przestają działać. Ktoś planuje zrobić miesięczną przerwę, ale wraca do narkotyku po kilku dniach. Chce ograniczyć ilość, lecz podczas kolejnej okazji ponownie bierze więcej, niż zamierzał.
Problem może być widoczny również wtedy, gdy coraz większa część życia zaczyna być podporządkowana zdobywaniu substancji, używaniu jej albo dochodzeniu do siebie po jej zażyciu.
Jakie zmiany powinny zwrócić uwagę?
Uzależnienie nie u każdego wygląda tak samo. Duże znaczenie ma rodzaj używanej substancji, częstotliwość jej przyjmowania, stan psychiczny i fizyczny oraz sytuacja życiowa. Są jednak sygnały, których nie powinno się bagatelizować. Należą do nich między innymi:
- coraz częstsze lub bardziej intensywne używanie narkotyków,
- trudności z ograniczeniem lub przerwaniem brania mimo wcześniejszych postanowień,
- zaniedbywanie pracy, nauki, rodziny albo dotychczasowych zainteresowań,
- kontynuowanie używania mimo widocznych szkód zdrowotnych, psychicznych czy finansowych,
- ukrywanie skali problemu przed bliskimi,
- sięganie po narkotyk, aby poradzić sobie ze stresem, napięciem, lękiem lub obniżonym nastrojem,
- powracanie do używania mimo wcześniejszych negatywnych doświadczeń.
Pojedynczy objaw nie przesądza jeszcze o uzależnieniu. Jeśli jednak takich sygnałów jest kilka, a problem narasta, warto potraktować je jako powód do konsultacji ze specjalistą.
Dlaczego samo „muszę przestać” często nie wystarcza?
Z zewnątrz rozwiązanie może wydawać się proste: skoro narkotyki powodują problemy, wystarczy ich więcej nie brać. W praktyce uzależnienie jest bardziej złożone. Używanie substancji może przez długi czas pełnić określoną funkcję – obniżać napięcie, pomagać uciekać od trudnych emocji, ułatwiać kontakty z ludźmi albo chwilowo poprawiać samopoczucie.
Po odstawieniu narkotyku pozostają sytuacje, emocje i schematy zachowania, które wcześniej prowadziły do używania. Pojawić może się również silna chęć ponownego sięgnięcia po substancję. Bez wypracowania innych sposobów radzenia sobie powrót do starego mechanizmu staje się znacznie łatwiejszy.
Dlatego leczenie nie powinno ograniczać się wyłącznie do utrzymania abstynencji. Ważnym elementem jest zrozumienie własnych mechanizmów uzależnienia, rozpoznawanie sytuacji ryzyka i stopniowe uczenie się funkcjonowania bez narkotyków.
Na czym może polegać profesjonalna pomoc?
Pierwszym krokiem jest zazwyczaj rozpoznanie sytuacji konkretnej osoby. Innej pomocy może potrzebować ktoś, kto dopiero zauważa pierwsze konsekwencje używania, a innej osoba od lat przyjmująca substancje i mająca za sobą kilka prób odstawienia.
Jedną z możliwości jest profesjonalna terapia narkomanii, podczas której można pracować nie tylko nad przerwaniem używania narkotyków, lecz także nad mechanizmami prowadzącymi do uzależnienia i zwiększającymi ryzyko nawrotu.
W zależności od indywidualnej sytuacji pomoc może mieć formę ambulatoryjną albo stacjonarną. Istotną rolę odgrywa psychoterapia, praca indywidualna i grupowa, a w niektórych przypadkach również wsparcie medyczne. Nie istnieje przy tym jeden model odpowiedni dla każdej osoby. Zakres pomocy powinien wynikać z diagnozy, rodzaju przyjmowanych substancji, kondycji psychicznej i fizycznej oraz dotychczasowego przebiegu problemu.
Kiedy warto rozważyć terapię stacjonarną?
Nie każdy problem z narkotykami oznacza automatycznie konieczność pobytu w ośrodku. Są jednak sytuacje, w których czasowa zmiana otoczenia może być istotnym elementem procesu zdrowienia.
Dotyczy to szczególnie osób, które mimo kolejnych prób szybko wracają do używania albo pozostają w środowisku mocno związanym z narkotykami. W codziennym otoczeniu łatwo ponownie znaleźć się wśród tych samych ludzi, miejsc i sytuacji, które wcześniej uruchamiały chęć sięgnięcia po substancję.
Pobyt poza tym środowiskiem może stworzyć przestrzeń do skoncentrowania się na terapii i uporządkowania swojego funkcjonowania. Nie chodzi jednak wyłącznie o odcięcie od dostępu do narkotyków. Najważniejsza jest praca nad tym, co wydarzy się później – po powrocie do zwykłego życia.
Nie trzeba czekać na „dno”
Jednym z najbardziej szkodliwych przekonań dotyczących uzależnienia jest założenie, że pomoc ma sens dopiero wtedy, gdy sytuacja stanie się dramatyczna. Utrata pracy, rozpad związku, poważne problemy zdrowotne czy finansowe nie są warunkiem rozpoczęcia leczenia.
Im wcześniej zostanie zauważony powtarzający się mechanizm używania mimo negatywnych konsekwencji, tym wcześniej można zacząć nad nim pracować. Nawet jeśli osoba nie jest jeszcze pewna, czy jej sytuację można nazwać uzależnieniem, rozmowa ze specjalistą może pomóc ocenić skalę problemu i zdecydować, jakie dalsze działania będą najbardziej odpowiednie.
Przyznanie przed sobą, że narkotyki zaczęły przejmować zbyt dużą część życia, bywa trudne. Nie zmienia to faktu, że właśnie rozpoznanie problemu może stać się początkiem realnej zmiany.
Artykuł sponsorowany